Duży ruch, brak sprzedaży? Dlaczego Twój sklep internetowy potrzebuje audytu użyteczności
Wysoki ruch na stronie nie przekłada się automatycznie na większą sprzedaż – niestety, właściciele wielu e-sklepów regularnie się o tym przekonują. Inwestycja w SEO albo płatne reklamy po prostu nie przyniesie efektów, jeśli sama witryna sklepu zniechęca klientów do zakupów. Jakie błędy w sklepach internetowych mogą hamować konwersję?
- Duży ruch w sklepie internetowym nie gwarantuje sprzedaży, jeśli użytkownicy trafiają na nieczytelną stronę, skomplikowany koszyk lub niewłaściwą ofertę.
- Największe straty pojawiają się zwykle na karcie produktu i w checkoutcie, czyli tam, gdzie klient podejmuje decyzję lub finalizuje zakup.
- Niska konwersja może wynikać z braku zaufania: niejasnych zasad dostawy, zwrotów, płatności, braku opinii klientów albo słabo widocznego kontaktu.
- Audyt UX pomaga znaleźć konkretne miejsca, w których użytkownicy rezygnują z zakupu, np. przez błędy mobilne, zbyt długie formularze lub mylące CTA.
- Poprawa użyteczności sklepu pozwala zwiększyć sprzedaż bez zwiększania budżetu na reklamę.
Dlaczego duży ruch nie oznacza wysokiej sprzedaży?
Dlaczego duży ruch nie oznacza wysokiej sprzedaży?
W marketingu coraz rzadziej traktuje się same wejścia na stronę jako wyznacznik sukcesu, z prostego powodu: ruch nie sprzedaje.
- Nie każdy odwiedzający jest gotowy do zakupu. Część osób trafia na stronę sklepu z inną intencją – mogą być dopiero na etapie porównywania opcji i wcale nie planować zakupów właśnie u Ciebie.
- Nawet jeśli klient zdecyduje się złożyć zamówienie w Twoim sklepie, może zrezygnować przez zły UX – na przykład nieprzemyślany checkout.
- Fakt, że sprowadzasz na stronę ruch, nie oznacza, że te osoby automatycznie Ci ufają – jeśli np. nie znajdą jasnych informacji o polityce zwrotów, możliwe, że i tak wrócą do wyników wyszukiwania Google i wybiorą innego sprzedawcę.
- Do tego mogą dojść problemy techniczne; to, ile czasu użytkownik będzie musiał czekać na wczytanie się strony również ma ogromny wpływ na konwersję.
Możesz też zadać sobie pytanie, czy na pewno przyciągasz na swoją stronę osoby, które… są zainteresowane Twoją ofertą. Jeśli duża część ruchu pochodzi z fraz, które nie mają zbyt wiele wspólnego z Twoimi produktami, to właśnie tym problemem trzeba będzie zająć się w pierwszej kolejności.
Tu jednak skupimy się na UX, czyli co może dziać się już po wejściu na stronę, co sprawia, że sklep boryka się z brakiem sprzedaży mimo dużego ruchu.
Najczęstsze powody braku sprzedaży w sklepie internetowym
Najczęstsze powody braku sprzedaży w sklepie internetowym
Podczas audytów UX, które przeprowadzamy dla naszych klientów, zazwyczaj trafiamy na podobne problemy:
- Zbyt skomplikowany checkout.
- Przyciski CTA i komunikaty wprowadzające użytkownika w błąd komunikaty.
- Brak elementów budujących wiarygodność sklepu.
- Błędy techniczne i słaba optymalizacja pod urządzenia mobilne.
- Treści, które nie odpowiadają na pytania potencjalnych klientów.
- Nieczytelna struktura strony.
- Brak jasno zakomunikowanej propozycji wartości.
- Nadmiar elementów, które odciągają klienta od ścieżki zakupowej.
- Brak podstawowych informacji (np. o czasie dostawy), które mogłyby rozwiać wątpliwości klienta co do zakupu.
Problemy ze ścieżką zakupową
Eksperci z Baymard Institute w ramach badania Cart & Checkout Usability Research w zeszłym roku przeanalizowali aż 326 stron największych e-sklepów z USA i Europy pod kątem tego, czy ich checkout spełnia kryteria „dobrego” UX. Tylko 37% z nich osiągnęło chociaż przyzwoity wynik – a do badania wybrano naprawdę duże marki.
Problemy na etapie checkoutu są najbardziej bolesne, ponieważ przez nie tracisz klientów, którzy już zdecydowali się na zakup i nawet podjęli konkretne kroki w tym kierunku. Mimo to, błędy się pojawiają. Najczęściej chodzi o to, że:
- cały checkout jest zbyt skomplikowany i ma za dużo kroków – jeśli jakaś informacja nie jest potrzebna do zrealizowania zamówienia, nie powinno się jej umieszczać w formularzu;
- brakuje opcji zakupu bez zakładania konta – to od razu zniechęca wielu klientów;
- informacja o całkowitych kosztach zamówienia: z wliczonymi rabatami, opłatami dodatkowymi oraz dostawą, pojawia się dopiero na końcu checkoutu
Niejasne komunikaty i CTA
Dobra zasada, jeśli chodzi o projektowanie karty produktu oraz checkoutu brzmi: na ekranie powinno znajdować się tylko jedno główne CTA. W wielu sklepach jest niestety inaczej; mamy na przykład przycisk „Dodaj do koszyka” i „Dodaj do listy życzeń” obok siebie albo w tych samych kolorach, co burzy hierarchię. Najważniejsze CTA – to, które prowadzi klienta dalej na ścieżce zakupowej – powinno się od razu wyróżniać i jasno sygnalizować, co się stanie po jego kliknięciu. W tej kwestii też pojawiają się błędy, zwłaszcza w checkout’cie. Jeśli jest on podzielony na kilka etapów, to przycisk, który przenosi użytkownika do bramki płatności nie może mieć komunikatu „Dalej”, jak na wcześniejszych etapach, tylko raczej „Przejdź do płatności” albo proste „Zapłać”.
Koszyk zakupowy mohito.com
Brak zaufania do sklepu
Kolejny problem – czy Twój sklep na pewno wzbudza zaufanie u klientów? To bardzo ważne pytanie, bo kupujący nie może dotknąć produktu ani porozmawiać na żywo ze sprzedawcą, więc trzeba zbudować jego zaufanie innymi sposobami.
Jako „społeczny dowód słuszności” najlepiej działają opinie innych klientów – warto je w miarę możliwości eksponować przy każdym produkcie.
Sekcja zdjęć, recenzji i komentarzy pod produktem w sklepie lyko.com
Logotypy firm kurierskich, operatorów płatności czy banków (jeśli sklep oferuje płatność na raty), z którymi współpracuje sklep, też powinny się pojawić – tak samo, jak dokładne zasady dostawy i zwrotów oraz, rzecz jasna, kontakt do sklepu. To wszystko pokazuje klientowi, że 1) ma do czynienia z profesjonalnym sprzedawcą i 2) zaufali mu już inni kupujący oraz poważne firmy.
Opcje płatności, formy dostawy i dane kontaktowe w stopce na stronie 50style.pl
Jeśli tego brakuje, część klientów – zwłaszcza tych, którzy mają za sobą złe doświadczenia z e-zakupami – będzie rezygnować.
Problemy mobile i techniczne
Od strony czysto technicznej główne przyczyny niskiej konwersji w sklepie zazwyczaj są dwie.
Po pierwsze, projekt sklepu niedostosowany pod smartfony. Przyciski zbyt małe, żeby łatwo trafić w nie palcem, filtry na stronie kategorii, które zajmują cały ekran, rozjeżdżający się formularz checkoutu; wszystkie tego typu problemy tylko utrudniają przejście przez ścieżkę zakupową, a w trzeciej dekadzie XXI wieku kupujący od dawna nie są pobłażliwi wobec mobilnych wersji stron i oczekują takich samych standardów, jak na desktopie.
Po drugie – czasy ładowania. Są badania, które pokazują, że poprawa szybkości witryny sklepu o zaledwie 0,1s potrafi podnieść współczynnik konwersji o 8-9% – polecamy tu m.in. raport Deloitte i Google, Milliseconds Make Millions. Na optymalizacji sklepu pod kątem wydajności po prostu nie opłaca się oszczędzać.
Niedopasowanie treści i oferty
Przeszkodą na ścieżce zakupowej mogą również okazać się treści – głównie na karcie produktu, gdzie klient podejmuje decyzję zakupową.
Opisy produktów w sklepach z niską konwersją często mają to do siebie, że albo są przygotowane jedynie pod SEO, albo bardzo wybrakowane. Dlatego, dobra wskazówka: wybierz kilka produktów w swoim sklepie i zastanów się, jakie pytania mógłby sobie zadać klient, zastanawiając się, czy je kupić, czy nie. Jeśli treść na karcie produktu nie odpowiada na te pytania, to znaczy, że jest do przebudowy. Co do zasady opisy produktów powinny przedstawiać je na tyle wyczerpująco, żeby kupujący nie czuł potrzeby szukać dodatkowych informacji np. na stronie producenta.
Najpotrzebniejsze informacje: zgodność z rozmiarem, długość, opis, materiały na stronie produktu w sklepie hm.com
Brak spójności między źródłem ruchu a stroną docelową
Problem ten dotyczy głównie płatnych reklam – czy to Google Ads, czy w social mediach – i dosyć rzadko się o nim mówi.
Jeśli użytkownik klika w reklamę konkretnego produktu i trafia na stronę główną sklepu albo nawet na stronę kategorii, większość z nich nie będzie go szukać, tylko wyjdzie ze sklepu. Tak samo, jeżeli komunikat w reklamie obiecuje „-20% na kolekcję letnią”, a na landing page’u okaże się, że tylko wybrane produkty są objęte promocją, możesz się spodziewać, że klient poczuje się wprowadzony w błąd. Mała rzecz, ale trzeba o niej pamiętać; reklamy muszą być w 100% zgodne z tym, co klient zobaczy na stronie po kliknięciu.
Zbyt skomplikowana lub nieczytelna struktura strony
Można założyć, że zespół sklepu dobrze zna asortyment i wie, jak go szukać… tyle że klient, już niekoniecznie. Dlatego też potrzebuje jasnego, logicznego podziału produktów na kategorie.
Nie w każdym sklepie się to udaje. Problemem może być na przykład to, że nazwy kategorii są oparte na technicznej nomenklaturze, a nie na pojęciach, których używają zazwyczaj kupujący, albo to, że brakuje kategorii przekrojowych typu „nowości” czy „bestsellery” dla osób, którzy dopiero rozglądają się po ofercie – audyt UX bardzo pomaga takie błędy wychwycić, ponieważ na strukturę kategorii może wtedy spojrzeć ktoś z zewnątrz, kto nie zna sklepu „od zaplecza”.
Brak jasnej propozycji wartości
Wiadomo, że najcenniejszy klient to ten, który co jakiś czas wraca do sklepu. Jeżeli sprzedajesz głównie produkty, które w swoim asortymencie ma też kilku innych sprzedawców – raczej nie zbudujesz bazy stałych klientów wyłącznie ofertą oraz cenami. Ale już obietnica dostawy tego samego dnia, regularne promocje, atrakcyjny program lojalnościowy, jak najbardziej mogą pomóc.
Jednak klient musi o tych korzyściach się najpierw dowiedzieć. Wiele sklepów, które mają dużo wejść, ale mało zamówień, niestety nie komunikuje jasno swoich propozycji wartości.
Dobrym punktem odniesienia są największe marki. Gdy na przykład eobuwie.pl ma program, w którym oferuje cashback za zakupy, informację o nim znajdziemy na karcie każdego produktu.
Infomacja o cashbacku na eobuwie.pl
A gdy x-kom oferuje raty 0%, chwali się tym i na banerze na stronie głównej, i na pasku umieszczonym u góry ekranu na wszystkich podstronach.
Wyróżnienie ważnej informacji dla klientów x-kom.pl - raty zero procent
Zbyt duża liczba rozpraszaczy na stronie
Z drugiej strony, trzeba uważać, aby nie przytłoczyć klienta. Pop-up z zapisem do newslettera pojawiający się po trzech sekundach od wejścia na stronę, widget czatu, który nagle wysuwa się w rogu ekranu – takie elementy mają sens tylko, jeśli nie odciągają użytkownika od głównej ścieżki zakupowej. Dotyczy to zwłaszcza karty produktu oraz checkoutu, w którym nie ma miejsca na nic innego poza formularzem zamówienia.
Brak informacji, które redukują obawy zakupowe
Skoro mowa o informacjach – bardzo poważnym błędem byłoby nie umieścić:
- metod, ceny i czasu dostawy na karcie produktu;
- strony z przedstawionymi metodami płatności;
- oddzielnej zakładki z wyjaśnioną w prosty sposób procedurą zwrotu oraz zasadami reklamacji.
Osobna podstrona z opisem i możliwością reklamacji na mediaexpert.pl
To absolutne minimum. Do tego bardzo pomocna zawsze jest sekcja FAQ z odpowiedziami na najczęściej zadawane przez kupujących pytania; i ułatwi ona zakupy klientom, i odciąży dział customer service.
Sekcja na stronie głównej cybex-online.com z najczęściej zadawanymi pytaniami
Jak sprawdzić, co blokuje sprzedaż w Twoim sklepie?
Jak sprawdzić, co blokuje sprzedaż w Twoim sklepie?
Pytanie brzmi tylko, co konkretnie sprawia, że wysoki ruch na stronie nie przekłada się na sprzedaż w Twoim przypadku?
Teoretycznie, do całkiem trafnych wniosków możesz dojść sam:
- najpierw przeglądając dane z Google Analytics 4, przede wszystkim z raportów eksploracji ścieżki i eksploracji lejka. Pierwszy pokazuje, jak użytkownicy przemieszczają się między podstronami po wejściu na stronę. Drugi pozwala prześledzić konkretną sekwencję kroków – powiedzmy, strona kategorii → karta produktu → koszyk → checkout – i zobaczyć, jaki procent użytkowników odpada na każdym etapie (czyli, innymi słowy, na jakich podstronach Twój sklep ma problemy);
- a potem, analizując nagrania sesji użytkowników oraz mapy ciepła z problematycznych podstron, na co pozwala np. darmowych Microsoft Clarity. W ten sposób być może uda Ci się wywnioskować, dlaczego klienci od Ciebie odchodzą.
To jednak może nie wystarczyć, ponieważ części błędów nie widać nawet na nagraniach sesji, za to każdy doświadczony specjalista UX zauważy je podczas analizy heurystycznej.
Dlatego też zanim zaczniesz planować zmiany na stronie swojego sklepu, warto pomyśleć o audycie użyteczności.
Czym jest audyt użyteczności (UX) i co wykrywa?
Czym jest audyt użyteczności (UX) i co wykrywa?
Audyt użyteczności to usystematyzowana analiza, podczas której doświadczony specjalista UX ocenia ścieżki użytkownika i szuka w nich miejsc, w których potencjalny klient może mieć trudności – czyli innymi słowy, gdzie i dlaczego tracisz konwersje.
W Smartbees prowadzimy audyty UX sklepów internetowych przy pomocy metody U.A.M. i analizujemy je pod kątem trzech obszarów:
- Usability (użyteczność) – czy sklep pozwala klientowi łatwo, bez żadnych przeszkód przejść przez całą ścieżkę zakupową?
- Anxiety (lęk) – co na stronie sklepu może powstrzymywać klienta przed podjęciem decyzji zakupowej?
- Motivation (motywacja) – a co daje mu powody, aby jednak zdecydować się na zakup?
Dopiero na podstawie oceny tych trzech obszarów możemy przygotować raport z propozycjami konkretnych zmian, które pomogą nie tylko zwiększyć użyteczność sklepu, ale też motywację klientów do zakupu.
Jak audyt UX przekłada się na sprzedaż?
Jak audyt UX przekłada się na sprzedaż?
Dobrze przeprowadzony audyt użyteczności będzie najlepszym punktem wyjścia do pracy nad poprawą doświadczenia zakupowego… a to powinno bardzo szybko przynieść rezultaty w postaci większej liczby transakcji przy tym samym ruchu, co wcześniej.
Jak duże mogą być efekty?
Zespół Baymard Institute w raporcie Cart & Checkout Usability Research, który już tu przytaczaliśmy, oszacował, że poprawa UX tylko w obszarze checkoutu potrafi pomóc średniej wielkości sklepom podnieść konwersję o nawet 35%. A mowa wyłącznie o ostatnim etapie ścieżki zakupowej! Elementów do optymalizacji jest przecież o wiele więcej. :)
Podsumowanie – ruch to dopiero początek
Podsumowanie – ruch to dopiero początek
Klienci często zgłaszają się do nas z problemem „nasz sklep ma wejścia, ale nie sprzedaje, niezależnie, ile wydajemy na marketing”.
Rozwiązanie może kryć się nie w strategii cenowej, zmianie podejścia do SEO ani w tym, ile sklep inwestuje w Google Ads, tylko… na stronie sklepu i w tym, jakie doświadczenie zakupowe oferuje kupującym. Bez dobrego UX jakiekolwiek inne działania praktycznie tracą sens, ponieważ ogromna część ruchu sprowadzanego do sklepu po prostu nie będzie konwertować.